Język współczesnej młodzieży

„Granice mego języka

oznaczają granice mego świata.”

Ludwik Wittgenstein

W klasycznych definicjach język charakteryzowany jest jako system znaków – pierwotnie dźwiękowych, wtórnie graficznych, który służy do porozumiewania się w obrębie danej społeczności. Natomiast mowa jest pojęciem szerszym i oznacza zdolność człowieka do porozumiewania się ze swoim otoczeniem społecznym za pomocą znaków fonicznych, czyli języka.[1]

We współczesnych teoriach psycholingwistycznych proces opanowania języka/mowy przez dziecko opisuje się z zastosowaniem dwóch zasadniczych terminów:

  1. Kompetencja językowa – odnosi się do wiedzy o systemie abstrakcyjnych reguł językowych umożliwiających wytwarzanie i rozumienie zdań gramatycznych. Kompetencja językowa jest utożsamiana z przyswojeniem przez człowieka systemu językowego. Jest ona konieczna, ale niewystarczająca dla potrzeb komunikowania się.
  2. Kompetencja komunikacyjna – uwzględnia obok wiedzy i umiejętności językowych także czynniki socjokulturowe, a więc sposób, w jaki jednostka spostrzega świat społeczny i, w zależności od tego, odpowiednio różnicuje sposoby mówienia.

Posługiwanie się mową i językiem jest cechą ludzką i tylko ludzką. Umiejętność ta odgrywa ważną rolę w kontaktach społecznych. Dzięki niej poznajemy otaczający świat, wyrażamy swoje uczucia, nadajemy komunikaty. Powszechnie znany językoznawca Jan Miodek twierdzi: „im sprawniejszy język, tym kontakt z otoczeniem skuteczniejszy i łatwiejszy.” Rozwój mowy i języka, czyli tzw. podstawowe umiejętności językowe, odnoszą się przede wszystkim do przyswojenia systemu językowego we wszystkich jego aspektach. Oznacza to opanowanie symboli i reguł językowych, a wyraża się w sprawnościach fonologicznych, morfologiczno-składniowych, semantycznych i pragmatycznych.[2]

Współczesny język cechują ubóstwo, bylejakość oraz niedbała wymowa. Styl życia, pośpiech, rozwój techniki spowodowały modę na porozumiewanie się szybkie i skrótowe. Nie ma czasu na pełne, poprawne formułowanie i wyrażanie myśli, uzasadnianie poglądów ani wymianę obserwacji. Wypowiedzi dzieci i młodzieży charakteryzuje ubogie słownictwo oraz niedbałość w zakresie składni i wymowy.

Według badań aż 75% Polaków nie rozumie znaczenia prostego pisanego tekstu. Jako naród mamy również ogromne problemy z ortografią oraz publicznym formułowaniem wypowiedzi. Rozprzestrzenia się na ogromną skalę kultura obrazu i jednocześnie kurczy kultura czytania. Na tym gruncie wyrasta język współczesnej młodzieży – zjawisko niepokojące, ale charakteryzujące się dużą żywiołowością i kreatywnością. „Żeby skumać klimat, najlepiej przybakać albo wziąć speeda. Wtedy jest cool, totalna zlewka na wszystko – jazda na maksa. Można się też pobujać furą po mieście i poobczajać towary. Jak masz flotę to walisz na dżamprezę do klubu albo do kogoś na hawirę. Wtedy są akcje. Dostajesz korby i jest masakra.”

Kultura języka wśród młodzieży zmienia się z biegiem czasu. Przekształca się rzeczywistość, która nas otacza, przez co ludzkie zachowania również ulegają zmianom. W kształtowaniu kultury języka młodzieży dużą rolę odgrywają media: telewizja, radio, Internet, prasa. Młodzież stara się upodabniać do współczesnych idoli, którzy rzadko są właściwymi osobami, na przykładzie których młodzi ludzie mogliby kształtować swoją osobowość. Owi idole używają słownictwa bardzo uproszczonego, nierzadko wręcz wulgarnego.

Jeszcze kilka lat temu slang młodzieżowy wiązał się jedynie z językiem tego środowiska. Obecnie część firm i mediów doszła do wniosku, że młodzi ludzie mogą być idealnymi klientami. Używając młodzieżowego słownictwa chcą dotrzeć do takiego odbiorcy. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Jedna z rozgłośni radiowych reklamowała niedawno swoje audycje w sposób dość kontrowersyjny, używając popularnego wśród młodzieży stwierdzenia „wypas cool muza” (różnorodna współczesna muzyka). Słowo „wypas” bardzo szybko trafiło do języka potocznego i … przestało być modne wśród młodzieży. Rozpowszechnianie się wyrazów modnych wynika z chęci nieodróżniania się od grupy. Bywa i tak, że wyraz dawniej modny i nadużywany ( np. „fajny” ) staje się zbyt mało wyrazisty, w oczach jego użytkowników traci swój ładunek emocjonalny i jest zastępowany przez inny (np. „super”, „cool”, „trendy”). Ostatnio można było zaobserwować przechodzenie od modnych wcześniej „spokojnie”, „spokojny” przez skrótowe i ekspresywne „spoko” (nadal bardzo popularne) do nowszej wersji zapisywanej zwykle „spox”.

Wraz z procesem transformacji ustrojowej w Polsce zaczęły w większej liczbie napływać anglicyzmy i inne zapożyczenia językowe. Są one świadectwem naszych kontaktów kulturowych, politycznych i gospodarczych z innymi narodami. Jak podaje profesor Andrzej Markowski do naszego języka weszło w latach dziewięćdziesiątych XX wieku około 200 nowych wyrazów. Nie wolno jednak nadużywać wyrazów obcych dla ozdoby stylu, dla popisania się ich znajomością, co robią często osoby nie znające dobrze obcego języka i używające przygodnie obcych wyrazów w sposób niewłaściwy i ośmieszający tego, kto tych wyrazów używa. Słownictwo angielskie zostało zaakceptowane przez społeczeństwo, zyskało nawet polską pisownię i często odmianę według naszych reguł gramatycznych. Przykładem niech będzie konsulting – tak często używany, że niedługo zapomnimy o rodzimym doradzaniu. Dzisiaj nie piszemy zwyczajnych życiorysów i podań o pracę, posługujemy się CV. Nowoczesny Polak studiuje marketing. Powstały też nowe zawody: menadżer, biznesmen, zamiast polskiego przedsiębiorcy. Po pracy już nie spędzamy czasu w piwiarni, ale chodzimy do pubu. Tężyznę fizyczną uzyskujemy w fitness klubach. Bardziej smakują nam hot – dogi i hamburgery niż zwykłe kanapki. Letnie weekendy spędzamy na grillowaniu, ubrani w tiszerty i dżinsy. Młodzież chcąc potwierdzić czyjeś zdanie powtarza słowo „dokładnie”, będące przeniesieniem angielskiego „exactly” tak, jakby w języku polskim brakowało odpowiednich wyrazów (tak, naturalnie, oczywiście, jasne, zgadzam się, masz rację). Przyczyn tej „mody” należy szukać w snobizmie, w małpowaniu innych, wreszcie w bezmyślności. Panoszenie się słownictwa angielskiego z pewnością zasmuciłoby Mikołaja Reja, a polskich językoznawców głęboko niepokoi.

W celu utrzymania czystości języka polskiego Parlament Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 7 października 1999 roku uchwalił ustawę o języku polskim, która chroni nasz język przed nadmiernym napływem zapożyczeń obcojęzycznych i przeciwdziała jego wulgaryzacji, m. in. poprzez szczegółowe określenie zasad stosowania wyrażeń obcojęzycznych (art. 11).

„Najbardziej niepokojącym zjawiskiem, nasilającym się również w szkole, jest wulgaryzacja języka. Chłopcy i dziewczęta używają wulgaryzmów, słów obscenicznych i obelżywych już nie tylko w kontaktach w grupie koleżeńskiej, ale czasami nawet w obecności nauczyciela lub w bezpośrednich zwrotach do niego. Agresja słowna ucznia bywa niekiedy reakcją na poniżające go w oczach kolegów wyrażenia obraźliwe i pogardliwe używane przez nauczyciela […]. Wulgaryzacja języka młodzieży jest przejawem obniżania się poziomu współżycia międzyludzkiego w rodzinie i społeczeństwie. Wszystko to powoduje, że poziom kultury języka w szkole stale się obniża”.[3]

Wulgaryzmy stają się podstawowym składnikiem języka młodzieżowego, „dzięki” nim można wyrazić większość uczuć i można zastąpić niejedno słowo. Wulgaryzmy są ulubioną formą podkreślenia ważności, zabawności czy dramaturgii wielu sytuacji. Niekiedy słowa te służą również jako oznaka przynależności do danej grupy, przez którą są uznane za „modne”. Wulgaryzmy powtarzane są w każdym zdaniu po kilkanaście razy, służąc jako przecinek i kropka. Można nimi zastąpić prawie każdy wyraz i używać ich w odniesieniu do każdej sytuacji. Przez pospolitość tych słów i częstość ich używania przestajemy zwracać na nie uwagę, a osoby je wypowiadające nawet nie wiedzą jak natarczywie to robią.

Wulgaryzacja języka polskiego jest problemem społecznym. W ankiecie przeprowadzonej w 2005 roku przez Centrum Badania Opinii Społecznej na zlecenie Rady Języka Polskiego zadano pytanie: Co Pana(ią) najbardziej razi we współczesnej polszczyźnie, używanej publicznie? – 86,3% ankietowanych odpowiedziało, że wulgaryzmy. Maciej Grochowski, autor „Słownika polskich przekleństw i wulgaryzmów”, wyróżnia wulgaryzmy systemowe, które są uznawane za wulgaryzmy bez względu na ich znaczenie i kontekst, w jakim występują oraz wulgaryzmy referencyjno – obyczajowe, które stają się wulgaryzmami właśnie ze względu na określone, wybrane znaczenie czy odniesienie do danego przedmiotu. Wulgaryzmy mogą pełnić wiele funkcji:

  • ekspresywną – rozładowują napięcie, wyrażają emocje, znoszą dystans między nadawcą i odbiorcą;
  • impresywną – wzmacniają komunikat;
  • perswazyjną – służą przypodobaniu się odbiorcy;
  • ludyczną – rozbawiają odbiorcę.[4]

 

„Ekspansywny rozwój mediów i technologii informatycznych ukształtował nową rzeczywistość kulturową i komunikacyjną, której przejawem są inne formy i sposoby porozumiewania się. [….] W komunikacji elektronicznej młodzi ludzie posługują się nowymi gatunkami wypowiedzi (e-maile, SMS-y […]). Przejawem przemian komunikacyjnych jest dążenie do skrótowości, nieoficjalność, emocjonalność, a w sferze kultury popularnej – muzyka hip-hopowa i teksty graffiti. Zmianom ulega hierarchia wartości: dominujące stają się wartości utylitarne, styl życia „na luzie”, bezkrytyczne przejmowanie mody (także językowej).”[5]

W języku młodzieżowym panuje ogromna tendencja do skrótowości. Powstają nowe wyrazy:

  • nara, narcia, narson – na razie;
  • siema, siemanko, siemka, cze – cześć;
  • wporzo – w porządku;
  • witka, heyka – witam;
  • oki, spoko – dobrze.

Myślę, że tego rodzaju skróty powstały wraz z pojawieniem się krótkich wiadomości tekstowych, czyli SMS-ów. Młodzi ludzie wykorzystali to i skrótów zaczęli używać także w mowie potocznej. Aby poznać sposób wyrażania wiedzy o świecie przez młodych ludzi należałoby poznać bliżej słownictwo, którym się posługują. Częste słowa w wypowiedziach młodzieży to: „odjechane”, „bajeranckie”, „czadowe”, „full wypas”, „obciachowe”, „badziewiaste”, „wieśniackie”. Czasami są to słowa zrozumiałe tylko dla określonych grup społecznych, jakie reprezentują. Warto przytoczyć kilka przykładów:

  • wapniaki, mamuty, starzy – rodzice;
  • paszkwil, pokemon, kałamarnica– brzydka dziewczyna;
  • buda, pudło – szkoła;
  • zoo, schron – pokój nauczycielski;
  • psiapsiułka – koleżanka.

W tej kategorii można umieścić nawet całe zdania:

  • „mów do mnie drukowanymi literami” – mów głośniej, wyraźniej;
  • „nie gadaj tyle, bo ci się zęby spocą” – przestań wreszcie mówić;
  • „dobrze gada, tylko małymi literami” – mówi głupstwa.

Aby zrozumieć słownictwo, którym posługuje się młodzież powstało kilka prac, które pomagają rozszyfrować trudny młodzieżowy kod. Halina Zgółkowa w „Nowym słowniku gwary uczniowskiej” umieściła 17 tysięcy haseł. Autorka dowodzi, że młodzież gimnazjów i liceów stanowi dziś najbardziej słowotwórczą grupę społeczną w Polsce. Wyrażenia z pogranicza hip – hopu przybliża „Wypasiony słownik najmłodszej polszczyzny” Bartłomieja Chacińskiego. Są tam takie zwroty jak: czilautowa klima, full opcja, oldskulowy.

Kultura językowa jest bardzo ważną częścią ogólnej kultury człowieka. Umiejętność właściwego posługiwania się językiem w danej sytuacji to tzw. komunikatywność językowa. „W praktyce szkolnej dominuje polszczyzna potoczna z elementami gwary młodzieżowej, wprowadzana nieraz także przez nauczycieli jako środek uczynienia kontaktu mniej oficjalnym, co przyczynia się do zaniku znajomości przez dzieci i młodzież staranniejszej odmiany polszczyznyi zaniku poczucia stosowności, umiejętności wyboru odpowiednich środków językowych w zależności od sytuacji komunikacyjnej”.[6]

Do obniżenia poziomu poprawności językowej przyczynił się także spadek czytelnictwa książek i czasopism. Z badań przeprowadzonych przez Bibliotekę Narodową we współpracy z OBOP wynika, że tylko połowa Polaków przeczytała w 2006 roku przynajmniej jedną książkę. Polacy czytają przeważnie z obowiązku lub dla rozrywki. Najmniej popularne są książki wymagające znacznego wyrobienia, dobrego wykształcenia i po prostu wysiłku intelektualnego. Podobnie jest z czytaniem gazet. Wybieramy te, które nie wymagają szczególnego zaangażowania. Artykuły napisane są pełnym kolokwializmów potocznym językiem. Teksty pozbawione są głębszego sensu oraz czynnika opiniotwórczego. Podane w nich informacje stają się rozrywką, która ma ubarwić nieco szarą codzienność, zabić nudę lub zaspokoić potrzebę bycia gapiem. Taka lektura nie wpływa na podniesienie poziomu kultury języka wśród czytelników.

W kształceniu językowym dzieci i młodzieży szczególną rolę do spełnienia ma rodzina. Od najmłodszych lat uczymy się korzystać z języka. Jest on jednocześnie medium komunikacyjnym, jak i narzędziem myślenia. Kompetencje lingwistyczne rozwijają się dość wcześnie, gdyż w wieku trzech lat większość dzieci mówi pełnymi zdaniami. Nad kompetencjami komunikacyjnymi należy pracować, gdyż polegają na odpowiednim używaniu języka w różnego rodzaju sytuacjach. Zadaniem rodziców jest czuwanie nad tym, co dziecko ogląda w telewizji, w Internecie, z kim rozmawia przez telefon lub sieć, z kim koresponduje bezpośrednio lub pośrednio.

Drugim środowiskiem kształtującym kompetencje językowe dzieci i młodzieży jest szkoła. Niestety efektywność tego kształcenia pozostawia wiele do życzenia. „Refleksja nad kulturą języka w szkole jest dziś szczególnie ważna […] przede wszystkim w związku z problemami globalizacji… Język ojczysty stanowi przecież istotny wyznacznik tożsamości narodowej. W młodym pokoleniu trzeba umacniać poczucie dziedzictwa kulturowego (więc i językowego), które wniesie ono do większej wspólnoty i będzie je pielęgnować. Tymczasem [….] ranga języka polskiego jako przedmiotu nauczania znacznie się obniżyła. Uczniowie gimnazjum i szkół ponadgimnazjalnych uznają lekcje języków obcych, informatykę i zajęcia komputerowe za bardziej przydatne w praktyce i życiu niż lekcje języka ojczystego”.[7]

W szkołach dominuje kształcenie literackie i kulturalne, natomiast edukacja językowa stawiana jest często na drugim albo na jeszcze dalszym planie. Badania naukowe wielokrotnie potwierdziły funkcjonalny analfabetyzm wielu dorosłych Polaków. Nieumiejętność sprawnego posługiwania się językiem jest źródłem trudności w komunikowaniu się, rodzi strach przed publicznym wypowiadaniem się, przed samodzielnym pisaniem i mówieniem. Dalszą konsekwencją jest pojawiająca się coraz częściej agresja językowa oraz zanikanie etykiety językowej. Kiedyś mowa była sztuką. Dobre mówienie było cenione na równi – a czasem bardziej – z bogactwem i siłą fizyczną. Coraz częściej uczniowie traktują szkolną wiedzę polonistyczną jako „martwą”, niepotrzebną im w dalszym życiu. Polonista, zanurzony w swych filozoficznych, etycznych, kulturowych poszukiwaniach, coraz częściej przypomina w oczach uczniów Don Kichota. „Uczniowie – jak wynika z wielu szczegółowych analiz – mają liczne braki w zakresie kompetencji językowych: absolwenci szkoły podstawowej miewają kłopoty z opanowaniem czytania ze zrozumieniem, 17% populacji stanowią uczniowie z dysleksją. Wiele do życzenia pozostawia poprawność ortograficzna i językowa tekstów i wypowiedzi uczniowskich. Niezbyt duża jest świadomość językowa młodzieży, nierzadka jest, często deklarowana w wypowiedziach uczniów „obojętna postawa wobec języka”. „Nie przejmuję się tym, jak mówię. W życiu to się nie liczy”. „Nie zastanawiam się nad tym, jak co powiedzieć, dziś to nie jest ważne”. „Nie warto się przejmować swoim językiem, są o wiele ważniejsze życiowe problemy”. Dbałość o polszczyznę uczniów jest wprawdzie wpisana w dokumenty oficjalne (takie jak podstawy programowe), jednakże obserwowany od kilku lat swoisty pluralizm programowo-podręcznikowy nie sprzyja realizacji kulturalnojęzykowej edukacji uczniów, pozwala na różną realizację zadań nauki o języku (często nastawia się tylko na sprawność komunikacyjną, ogranicza się do minimum wiedzę o języku)”.[8]

Język wyuczony w szkole powinien służyć do porozumiewania się w dorosłym życiu. Szkoła nie tylko powinna nauczyć poprawnego używania języka, ale także takiego posługiwania się nim, które ułatwi kontakty z innymi ludźmi. Należy wzbudzić zainteresowanie polszczyzną w szkołach i podnieść rangę przedmiotu „język polski”. Nie uczy się uczniów poprawnego mówienia, nauczyciele nie zwracają uwagi na język, którym posługuje się młodzież. Celem pracy wychowawczej w zakresie języka powinno być powiększanie sprawności w posługiwaniu się nim jako narzędziem myśli i działania. Od stopnia tej sprawności w życiu naszym zależy bardzo wiele – zarówno w sposobie widzenia świata jak i w stosunkach z ludźmi. Należy także poprawić stan polszczyzny publicznej – języka polityków, mediów, Internetu.

Sekretarz Rady Języka Polskiego Katarzyna Kłosińska stwierdza, że o język polski można walczyć także podczas zakupów w sklepie. Ponad 80% wielkopowierzchniowych sklepów łamie ustawę o języku polskim, sprzedając towary nie posiadające polskich etykiet.

Jednak nic nie zmieni się w zachowaniu dzieci i młodzieży (także w sferze świadomości językowej), jeżeli nie zmieni się otoczenie społeczne, w jakim żyją. Na postawy młodych znaczący wpływ mają działania poza sektorem edukacji, w szczególności walka z biedą i wykluczeniem, autentyczna, a nie pozorowana polityka prorodzinna, sprzyjająca tworzeniu więzi rodzinnych i przeciwdziałaniu przemocy oraz patologiom w domach. A kultura i sport, jako alternatywa dla klatki schodowej w bloku, kiedy doczekają się odpowiedniego dla siebie uznania?

Język polski należy do najcenniejszych dóbr kultury narodowej i to dóbr niezniszczalnych, duchowych. Godny jest więc poszanowania, wyjątkowej opieki i ochrony ze względu na swoją rolę społeczną, jak i historyczną. Dlatego poprawności i piękna polszczyzny, zarówno odświętnej, jak i codziennej można i trzeba bronić. Poprawnego używania języka polskiego powinniśmy się nauczyć wszyscy. A właściwie – uczyć się – bo tak do końca nikt z nas tego nie potrafi.

„Nie chodzi o to, żeby nas cenili,

ale o to, co i jak mówimy”

Jan Paweł II

Bożena Wera, Przedszkole nr 10 im. Misia Uszatka w Koszalinie

 


[1] J. Porayski – Pomsta, Komunikacja językowa (w:)Nauka języka polskiego dla polonistów, Warszawa 1998.

[2] G. Krasowicz – Kupis, Język, czytanie i dysleksja, Lublin 2001.

[3] A. Markowski, Sprawozdanie o stanie ochrony języka polskiego za lata 2003 – 2004, Warszawa 2005.

[4] M. Grochowski, Słownik polskich przekleństw i wulgaryzmów, Warszawa 2001.

[5] A. Markowski, Sprawozdanie o stanie ochrony języka polskiego za lata 2003 – 2004, Warszawa 2005.

[6] A. Markowski, Sprawozdanie o stanie ochrony języka polskiego za lata 2003 – 2004, Warszawa 2005.

[7] Tamże.

[8] Tamże.